Magazyn Przeszłości - Prawda to kraina bez dróg

Data publikacji:08/08/2017

Prawda to kraina bez dróg.

Żadna organizacja, żadna religia, żaden nauczyciel nie mogą do niej doprowadzić.

Ludzie patrzą na świat przez pryzmat swoich myśli i swojej przeszłości.

Tym samym jesteśmy niewolnikami myśli i czasu.

Myśl jest zawsze ograniczona i nigdy nie odpowiada całkowicie rzeczywistości,

prowadzi więc do cierpienia. Świadomość uczy odróżniania tego, co rzeczywiście jest,

od tego co na ten temat myślimy i w konsekwencji do prawdziwej wewnętrznej wolności.

Wszelkie autorytety, religie, ideologie powodują jedynie budowanie

kolejnych fałszywych konstrukcji myślowych.  

Tylko świadomość i obserwacja pozwalają dostrzec ich iluzję.



Od stuleci karmią nas gotową wiedzą nauczyciele, święci, autorytety i dzieła.

Prosimy: "Powiedz nam wszystko o tym, co znajduje się za górami, co znajduje się poza ziemią?",

a otrzymana odpowiedź i opisy zadowalają nas.

Oznacza to, że żyjemy słowami, a życie nasze jest jałowe i puste. Żyjemy jakby

"z drugiej ręki"; żyjemy tym, co nam ktoś powiedział;

żyjemy, kierując się swymi przekonaniami lub będąc pod przymusem sytuacji,

jaką tworzy nasze środowisko.

Jesteśmy wynikiem wszelkiego rodzaju wpływów i nie ma w nas niczego nowego,

niczego oryginalnego, pierwotnego i jasnego.



W ciągu całej historii religii jej przywódcy zapewniali nas, że jeżeli będziemy dopełniać pewnych obrzędów, powtarzać pewne modlitwy lub mantry, stosować pewne rytuały, tłumić pragnienia, kontrolować myśli, wyciszać namiętności, ograniczać swe apetyty i powstrzymywać się od zaspokajania seksualnych pragnień, to dzięki takiemu umartwieniu umysłu i ciała znajdziemy coś poza samym życiem. To właśnie czyniły w ciągu wieków miliony tak zwanych religijnych ludzi, już to żyjąc w odosobnieniu na pustyniach, w górach, w jaskiniach albo wędrując od wsi do wsi z żebraczymi miseczkami, już to grupowo skupiając się w klasztorach i zmuszając swoje umysły do uznania jakiegoś ustalonego wzorca myślenia. Ale umysł udręczony, umysł złamany, umysł, który pragnie uciec od wszelkiego zgiełku, który wyrzekł się zewnętrznego świata i z powodu dyscypliny i konformizmu stał się tępy - jeżeli taki umysł, choćby najdłużej szukał, cokolwiek znajdzie, to znajdzie to tylko na miarę własnego zniekształcenia.



Aby więc odkryć, czy poza tą niespokojną, występną, opartą na współzawodnictwie egzystencją istnieje coś jeszcze - moim zdaniem - trzeba podejść do sprawy całkiem odmiennie. Tradycyjne podejście zwraca się od obwodu ku środkowi, by stopniowo, poprzez ćwiczenia i wyrzeczenia, w miarę upływu czasu człowiek mógł docierać do owego kwiatu wewnętrznego, owego wewnętrznego piękna i miłości. W rzeczywistości czyni on wszystko, aby stać się ciasnym, małym i tępym. Oczyszczając się po trosze, powoli korzysta z czasu, który będzie przecież jutro czy w następnym życiu, aż w końcu dochodzi do środka. Okazuje się, że nie ma tam nic, ponieważ jego umysł stał się niezdolny, tępy i niewrażliwy. Obserwując ten proces, zastanawiamy się, czy nie istnieje jakieś całkiem odmienne podejście do zagadnienia: czy nie można zacząć od środka?



Świat przyjmuje i stosuje tradycyjne podejście. Pierwotną przyczyną bezładu w nas jest szukanie rzeczywistości przez kogoś nam obiecanej; idziemy mechanicznie za kimś, kto zapewnia nam wygodne życie duchowe. Jest to niezwykle dziwne, że choć większość z nas przeciwstawia się tyranii politycznej czy wszelkiej formie dyktatury, w tym wypadku przyjmujemy cudzy autorytet i poddajemy się tyranii, by zwichnąć swój umysł i wykrzywić swą drogę życia. Jeśli jednak całkowicie odrzucimy (i to aktywnie, a nie tylko rozumowo) wszelkie tak zwane autorytety duchowe, wszelkie obrzędy, rytuały i dogmaty, to stwierdzimy, że znajdujemy się w konflikcie ze społeczeństwem, tracimy szacunek społeczny. Ale zasługująca na szacunek istota ludzka nie może żadną miarą zbliżyć się do rzeczywistości, która jest nieskończona i niezmierzona.



My, ludzkie istoty, jesteśmy tacy, jakimi byliśmy przez miliony lat: chciwi, zawistni, agresywni, zazdrośni, niespokojni i zrozpaczeni, czasami z przebłyskami radości czy miłości. Jesteśmy prawdziwą mieszaniną nienawiści, strachu i łagodności; jest w ,nas jednocześnie i przemoc, i pokój. Dokonano zewnętrznego postępu od wozu zaprzężonego w woni do odrzutowca, ale pod względem psychologicznym człowiek nie zmienił się. Strukturę społeczeństwa na całym świecie tworzą ludzie, a zewnętrzna struktura społeczeństwa jest rezultatem wewnętrznej, psychologicznej struktury naszych ludzkich powiązań, gdyż poszczególna jednostka jest wynikiem całego doświadczenia, wiedzy i postępowania człowieka. Każdy z nas jest magazynem całej przeszłości. Jednostka jest człowiekiem, a ten całą ludzkością. Cała historia człowieka jest w nas zapisana.



Fragmenty

J.Krishnamurti ''Wolność od znanego''



 



Google Inspiration



█■█ █ ▀█▀ http://zenbudda.blogspot.com/2012/12/jkrishnamurti-wolnosc-od-znanego.html



Jiddu Krishnamurti



 





 



Lista Wiadomosci